Świat dziwny, świat senny w marzenia zaklęty...

BLOG AUTORSKI KATARZYNY GEORGIOU
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)

piątek, 28 lutego 2020

Okno na świat z tomu "Komu mruczy kot"



DOM - dobroć, ostoja, miłość - gdzie ożywają wspomnienia z dzieciństwa łącząc się z codziennym życiem, tworząc historię rodziny... Historię do przekazania dzieciom, wnukom, prawnukom - o miejscu na ziemi, do którego zawsze będzie można wrócić... Choćby we wspominkach. Dziś 29 lutego - następny wpis w tym dniu dopiero za cztery lata będzie 
Dla was czytam "Okno na świat" 

Marcowe piegi

czwartek, 27 lutego 2020

Zrzutka na wydanie "Klechdy truskawkowej" - info



https://zrzutka.pl/umujju

Drodzy czytelnicy i koneserzy poezji, znajomi i nieznajomi, adepci magii życia codziennego, niespokojne duchy, zwariowani poszukiwacze przygód, niepoprawni marzyciele, odkrywcy piękna przyrody oraz wszyscy doceniający wielobarwność ludzkiej natury, różnorodność spojrzenia na świat i otaczającą rzeczywistość...

Zwracam się do Was z prośbą o wsparcie wydania mojej najnowszej książki poetyckiej „Klechda truskawkowa”, utrzymanej w konwencji liryki erotycznej z baśniowymi i w pełnym kolorze ilustracjami. Każdy, kto zajrzy do jej wnętrza będzie miał okazję zanurzyć zmysły we flircie Wiedźmy i Wodnika, osadzonym w przepięknych okolicznościach przyrody Doliny Baryczy.

Książka powstaje we współpracy Katarzyny Georgiou i Mirosława Owczarka, poetów dolnośląskich osiadłych w Dolinie Baryczy pośród stawów, lasów i pól. Obrazy wrocławskiej artystki i ilustratorki Wirginii Issel-Balcar dopełniają całość projektu, który jest skierowany do miłośników poezji i Przyrody. Patronami medialnym tego przedsięwzięcia będą TVP Milicz i Studio VTV oraz wielu blogerów książkowych.
Prapremiera jest przewidziana na maj 2020 roku i odbędzie się we Wrocławiu w Klubie Muzyki i Literatury. Premiera przewidziana na czerwiec 2020 roku w Dolinie Baryczy będzie miała miejsce w klimatycznej sali hotelu i restauracji Stary Młyn w Niesułowicach.

poniedziałek, 24 lutego 2020

Wiedźmiński Dom

Dzięki życzliwości Tomasza Pawlaka z TVP Milicz, która patronuje moim książkom, powstał kolejny film z wiedźmińskiego Domu pod Miodną Lipą - tu powstają moje książki (kolejna już w drodze) i tu przyjmuję od tamtego roku gości ciekawych pracy pisarza i szukających wytchnienia od miejskiego zgiełku. Wielu moich czytelników prosiło o letnią odsłonę ogrodu, więc w tym filmie mamy ogród wczesnolipcowy, tuż po sezonie truskawkowym, co jest bardzo ważną informacją w tym wypadku - wszak życie ma smak truskawki :)


sobota, 15 lutego 2020

Kobiecość po słowiańsku :)

O kwiatach, Dziewannie i włosach...


Wiele jest kobiet co włosy zdobi
kwiatem czy wstążką i nićmi marzeń,
zbóż kłosy jasne wpina z uśmiechem
aby przyciągnąć piękno wydarzeń.

Bo nasze maki, chabry, kąkole
pióra nawłoci, złote wrotycze
słowiańskiej duszy pieśni malują
i wraz z Dziewanną wyśpiewują życie :)

(c) K.G.

piątek, 14 lutego 2020

Tajemniczy ogród Klauna Bazylego - wiersz :)

Na dobry dzionek dla was wszystkich :)

Takie cudo dostałam od przedszkolaków wczoraj - patchworkowy "Tajemniczy Ogród" i Klauna. Połączenie tych prac zainicjowało dzisiaj wiersz dla Małych i Dużych :)

Życzę wam znalezienia drogi do Krainy Siebie :)

piątek, 24 stycznia 2020

Światy dwa...

Słowo na piątkowy dzień stycznia 24 - wibracja 6 (miłość, sztuka, harmonia, rodzina).
Ziemia, nasz dom, rozdziela się... Nowy Świat stał się dla wielu rzeczywistością lecz nie dla wszystkich. Dla wielu dusz nie będzie zauważalny jeszcze przez jakiś czas... Pamiętajcie - sami tworzymy naszą rzeczywistość. To nasze działania i emocje wyznaczają kierunek. Radujmy się i myślmy pozytywnie - w cokolwiek obecnie wierzymy to tak jest w naszym świecie i spotykamy podobnie myślących i postrzegających ludzi. Świadome podnoszenie wibracji to jedyna droga do lepszego wokół nas świata.
Dzisiaj wpadł mi w oko pewien artykuł, który pokazał mi jak bardzo na właściwej ścieżce jestem. Oddaję wam tu mój wiersz z 2013 roku - powiedziałam tu już wówczas jak się czuję i jak podróżuję pomiędzy światami. Nie zwariowałam. I nie pozwoliłam innym wciągnąć mnie z powrotem w bagno dualnego świata, choć jeszcze często mam napady emocji, które świadczą o tym, że nadal jestem w procesie odrywania od starego podwórka... Odetchnijcie i zanurzcie się to, co poza drzwiami bez klamki i zamka :)


Światy dwa

Stoję zwrócona twarzą do drzwi.
Nie mają klamki, zamka też nie.
A jednak, choć wydają się zawieszone w próżni
i w zasadzie stoją otworem,
nie łatwo jest przekroczyć
przez niewidzialny próg
bariery własnych przekonań,
lub co gorsza narzuconych,
z wrodzonego lenistwa nieodrzuconych,
uświadomioną powinnością.
Stary świat trzyma w ryzach,
lejcami zależności jeszcze ciągle chce wymusić
kierunek donikąd
a raczej unicestwienie indywidualności
i ujarzmienie swobody myślenia.
Stoję już na progu lekko dotykając tych drzwi.
Nie mam w sobie zgody na zaprzęgnięcie w kierat
cyrkowej areny starego świata.
Słucham szeptów dochodzących spoza nich,
niczym Alicja z Krainy Czarów
popycham je lekko uchylając rąbka tajemnicy
tego, co po drugiej stronie.
A tam ludzie dobrej woli,
tacy właśnie, o jakich śpiewał Lennon –
marzyciele, wizjonerzy otwarci sercem.
Śniący o pokoju, braterstwie, miłości;
żyjący współpracą myśli i działania;
wspólnie dzielący dom, jakim jest nasza Matka Gaja.
A tam dzieci,
dla których Bing Crosby i David Bowie śpiewali
w kolędzie sprzed kilkudziesięciu lat
o uczeniu miłości, dbaniu o innych.
Czy to możliwe? Peace on Earth.
Can it be? Pokój na Ziemi.
Nie oglądam się już za siebie.
„Ściskam w ręku kamyk zielony”,
ten bilet marzyciela w jedną stronę.
Drzwi same się uchylają, gdy wybór dokonany.
Przekraczając próg własnych ograniczeń
spadam w przepaść rozrzedzonego powietrza
i jak dziecko ześlizguję się po krętej zjeżdżalni
śmiejąc się w głos i prosto w nowy świat
niespodziewanych wrażeń i doznań.
Nie żegnam się jednak z tobą stary świecie.
Wiem, że jeszcze wielokrotnie będę podróżować
przez próg Drzwi Jutra
zostawiając twoje ograniczenia poza sobą.

(C) Katarzyna Georgiou
wiersz z tomu "Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem"

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Karmelki śniegowe - bajęda :)

Poranek na wsi wstał mroźny i oszroniony... Na oknach kwietne wykwity, choć nie tak piękne jak te, które pamiętam z dzieciństwa...


Spałam na poddaszu, gdzie też stoi moje dodatkowe pisarskie biurko. Na dole, w bibliotece jest zbyt zimno by pisać... Biurko ze starego magla musi więc poczekać do wiosny. Stare domy mają swój urok, ale zimą ogrzewane być muszą na okrągło. A pisarza po świecie nosi i nie zawsze do pieca dokłada.
Dziś chcę się podzielić z wami opowieścią o karmelkach śniegowych. Miała ta produkcja miejsce również w niedzielę, tylko lat kilka wstecz... I pewne reminiscencje związane z okresem emigracji :)


"Snowdrops czyli karmelki śniegowe"...

Poranek niedzielny wstał mroźnie nastrojony ku ludziom i zwierzętom jednako… Termometr zewnętrzny wskazywał siedem stopni poniżej zera, a bieluchny śnieg skrzył się w słonku, zapraszając do zabawy, z czego skwapliwie skorzystali mój syn i kot, buszując po ogrodzie i w okolicy szałasu nad brzegiem rzeczki, od kilku tygodni budowanego pod uschłą wierzbą, jeszcze nie ściętą przez bobry z naszego bliskiego sąsiedztwa. Jestem pod wrażeniem budowniczych, mojego syna i jego kolegi, którzy korzystając z chwili mojej nieuwagi, miast zatargać zeschłe kłącza chmielu do ogniska, zużyli je jako materiał budowlany…


Pozbawieni komputera, i prawie też i telewizji – bo dwa zaśnieżone kanały chyba się nie liczą, jako łącza ze Starym Światem, żyjemy weekendowo prawie jak pionierzy kanadyjscy. Co prawda nie pozbawiamy futer okolicznych zwierząt, nie mając zapędów traperskich w 21 wieku, ale ręcznie wykonujemy wiele robót gospodarskich na czele z układaniem i noszeniem drewna, odśnieżaniem, paleniem w kominku, porządkowaniem ogrodu, rekonstrukcją chaty i… wymyślaniu zabaw, jak to drzewiej bywało. Obserwowałam moich dwóch facetów przez okno, otulona ciepełkiem kominkowego ogrzewania, i tak naszły mnie wspomnienia pewnego zimowego dnia, z warzeniem syropu klonowego w pionierskiej wiosce torontońskiej Black Creek Pionier Village… Nazwa prawie pasująca do mojej sytuacji – wieś jest, strumyk jest, pionierem-zasiedleńcem się czuję, więc mnie naszły… Co prawda klonu okazałej wielkości nie mam, a te co rosną wzdłuż rzeki są jeszcze za młode na ściąganie z nich syropu, kotła też jeszcze do warzenia nie mam zamontowanego, więc pomyślałam sobie, że sprawię synowi przyjemność i razem zrobimy cukierki w starym stylu, mając do dyspozycji karmel, przyprawy śnieg i mróz – kluczowy składnik potrzebny do domorosłej produkcji landrynek. Kiedyś widziałam na starej rycinie opatuloną gromadę dzieci i ojca, którzy wylewali karmelkową słodkość z garnka na zmrożony śnieg tuż przed chatą z bali, a gdy zastygł, łamali słodkie tafle i smakowali tak zrobione karmelki. Mmmm… już poczułam ich smak, więc czym prędzej popędziłam do kuchni, uprzednio wystawiwszy głowę za drzwi z okrzykiem „Robimy cukierki śniegowe!” Nim powyciągałam garnek i ingrediencje, Skrzat, już rozebrany z kombinezonu śniegowego, stał przy kuchni oczekując instrukcji :)


"Wlej odrobinę wody na dno garnka,
Dodaj duuuużo brązowego cukru,
Dorzuć sporą dawkę cynamonu,
Mieszaj do wrzenia i nie przestawaj, bo…
… wykipi i będzie mniej masy cukierkowej" ;)

No, i karmelkowa masa, zgęstniała jak się patrzy, była gotowa do wyniesienia na dwór i do części drugiej – uruchomienia produkcyjnej taśmy landrynkowej. W tym celu, opatuliwszy się porządnie, wyruszyliśmy do ogrodu, w poszukiwaniu dziewiczego śniegu i płaskatej powierzchni do wylewania masy.
Skrzat nieopatrznie zaproponował wylewanie karmelu na pieńku, bo był w miarę równy, ale zarówno i ja i on zapomnieliśmy, co po jesieni może znajdować się na nim pod tą niewinnie wyglądającą pierzynką śniegu. Hehe, wkrótce się okazało, co będą zawierać landrynki, no ale komu przeszkadzają jakieś tam liście, kawałeczki ziemi i igieł czy zmrożone stworzonka drzewno-ziemne?


Ani kotu, ani tym bardziej memu synowi nie przeszkadzała wkładka w karmelu, jeden wąchał, a drugi bezwstydnie próbował, nurzając paluchy w zastygającej masie… Jednakowoż, część karmelu wylaliśmy cienką warstwą do szklanego naczynia, by i wersję „clean” mieć w zapasie… I gdy czysty cukierek zastygał nam na ławie przed domem, Skrzat włupcował resztkę z garnka, pewnie w trosce o swoje dzienne zapotrzebowanie cukru, które ostatnio zostało mocno nadszarpnięte przez maminą zabawę w chowanego słodycza.

Polecamy produkcję i smakowanie tychże landrynek, proponując nadmiernym czyściochom wylewanie masy karmelkowej na silikonową matę – byle rozłożoną na mrozie i śniegowym podłożu.
A swoją drogą, fajnie jest być pionierem Nowego Świata, korzystając z doświadczeń naszych Przodków i prostoty w pomysłowości umilania sobie życia…


Smacznego:)

piątek, 17 stycznia 2020

Epoka Wilka

Z okazji WILCZEJ PEŁNI w miesiącu styczniu 2020 zapodaję mój artykuł o Epoce Wilka jako prezent dla was, drodzy czytelnicy :)

Nadeszła Epoka Wilka… Lisica, panosząca się przez wieki ludzkiej egzystencji - odeszła, zabierając ze sobą czas obłudy, kłamstwa i wszelakich oszustw. Wilk, strażnik rodziny, stada, prawości i odwagi wkroczył na miejsce rozgrywek świata. Ciekawe czasy nas czekają – tak wieszczą słowiańsko-aryjskie WEDY.
Zastanawiam się nad danymi nam narzędziami do mądrego i szczęśliwego życia na Ziemi, których użycie, dzięki obdarzeniu wysoką inteligencją nie powinno sprawiać ludziom większych problemów. A jednak, rozum i wolna wola nie są tak łatwe w opanowaniu zdrowomyślenia jakby się wydawało.
Wolną wolę uznaje się za najważniejsze narzędzie człowieka i będzie ono zwalczane przez wiele instytucji z zajadłością cechującą dominanta dbającego o własne interesy i korzyści. Nie ma nic trudniejszego bowiem do opanowania niż ludzie myślący, uznający siebie za część Absolutu, dzieci Natury, ciągle poszerzający własne spektrum świadomości i uznających miłość za jedyny autorytet i najwyższy cel istnienia.
Ale to nie kontrola instytucjonalna nad ludzką wolną wolą mnie interesuje jako narzędzie używane przez decydentów Epoki Lisicy. O tym wielu pisze i pisać będzie, bo temat jest „na topie” ostatnimi czasy. Przeraża mnie zupełnie coś innego w ludziach… Bezmyślne powtarzanie wpajanych idiotyzmów i przekonań, trzymanie się pazurami religijnych dogmatów i uznawanie ich za swoje, pomimo iż wielu myślicieli udowodniło, jakich metod, przeinaczeń nauk, choćby tych Chrystusowych, dopuściły się instytucje, których celem nie było duszpasterstwo w imię miłości, lecz chęć podporządkowania sobie mas w celu łatwiejszego zapanowania nad nimi, rządzenia i wykorzystania do różnych celów, w tym wojen, podbojów, gromadzenia dóbr materialnych i poszerzania sfery wpływów. Przeraża mnie to, iż wielu ludzi nie dostrzega manipulacji, jakiej zostali poddani przez polityków, finansjerę, technicyzację życia, zachodnie normy postępowania i działania obce naszej słowiańskiej mentalności, powolną dezintegrację szkolnictwa promującego niemyślenie i tępiącego asertywność, i tego, iż wpadli w pułapkę, pozbawiającą ich używania wolnej woli i dokonywania świadomych wyborów, bezkrytycznie poddając się medialnemu cyrkowi, świadomie zastosowanej dezinformacji i praniu mózgów połączonych sił polityczno-religijnych.


W sieci znalazłam pewne wypowiedzi i fragmenty większych całości opisujące zmiany jakie już mają miejsce w poszerzającej się ludzkiej świadomości:

„Skończył się czas przyzwolenia dla obłudników kłamców, egoistów, ignorantów oraz wszystkich tych którzy niszczyli i niszczą całe piękno tej ziemi. Każdy otrzyma to na co sobie zapracował”.
„Tak jak epoka Lisa był to czas kłamstwa, chytrości, zastraszenia oraz nauki zdrowomyślenia - uodpornienia się na kłamstwo i oszustwo, tak epoka Wilka charakteryzuje się na swój dla siebie sposób czymś wyjątkowym. Swoimi prawymi regułami… Epoka wilka to epoka duchowego rozkwitu, zdrowia, radości i piękna, a także silnej i wolnej woli, która umożliwia rozwinięcie talentów wewnętrznych pozwalając przejawić siebie z jak najlepszej strony, a zatem dostrzegania bardziej subtelnych energii, które pomogą w rozwoju duchowym”.
Zabiegi Lisicy kończą się jak w tej staro-rosyjskiej bajce: http://www.youtube.com/watch?v=7G6uVzCz90w
Totemiczny Wilk wg indiańskich przekazów (a te są najbliższe Słowianom przecież) zawartych w książce „Animal-Speak” T. Adrewsa, to symbol lojalności, wysokiej inteligencji, prawości i dzikości (nieokiełznania) ducha Natury. Wilk jest strażnikiem społeczności, żyje wg ustalonych reguł, których każdy członek stada przestrzega, dla dobra wszystkich. Nigdy niepotrzebnie nie walczą, a często schodzą „okazji” z drogi, unikając konfliktu. Pomimo, iż wilki charakteryzują się siłą fizyczną i mocą, nieporozumienia w wilczym stadzie rzadko kończą się krwawo. Często spojrzenie, warknięcie czy przyjęcie określonej postawy ciała wystarcza, by subtelnie przypomnieć reguły – demonstracja mocy następuje tylko wówczas, gdy wszystko inne zawiedzie. I to jest właśnie „medycyna” wilka – tego człowiek, jak zwykle czerpiąc wzorce z Natury, powinien się od wilka uczyć. Dla nieuważnego obserwatora, wilcze stado zdaje się być tworem autokratycznym, pod rządami wilka Alfa. To zbyt uproszczona wizja – Indianie zauważają, że również zachowania „demokratyczne” mają w stadzie miejsce i to jest ta elastyczność zachowań dająca sukces wilczemu rządowi. Stado działa wg rankingu i podziału zadań, rytualnie wprowadzając porządek i harmonię w życiu. Wilk uczy zrozumienia, że prawdziwa wolność wymaga dyscypliny. Wilki Alfa – tak samiec jak i samica łączą się w parę na całe życie. Młode wilczki z każdej pary wychowuje jednak całe stado, a gdy ich matka zginie, zanim zdoła je wychować, inna wilczyca adoptuje młode. Dorosłe wilki są tolerancyjne i przyjacielskie dla szczeniaków, niektóre wilki nawet służą jako nianie, gdy zajdzie taka potrzeba. Wilcza „medycyna” uczy więc szacunku dla rodziny i dzieci. Wilk nigdy nie tknie padliny, a gdy poluje, wybiera osobniki słabe, stare lub chore, gdy ma wybór i nie grozi mu wyniszczający głód. Praktycznie nie pozostawia resztek z posiłku, co powinno przypominać ludziom, że nie należy niczego bezmyślnie marnować. Gdy wilk poluje, używa przede wszystkim doskonałego węchu i niebywale wyczulonego słuchu – to zaś powinno przypominać nam o konieczności słuchania wewnętrznego głosu intuicji i wsłuchania we własne myśli. Jego inteligencja pozwala mu unikać problemów – bardzo często schodzi z drogi, na której wietrzy podstęp lub niebezpieczeństwo. Czyż nie jest to godne naśladowania? Nie pakować się w bezpośrednie zagrożenia, nie używać mocy do niszczenia, nie zapraszać destrukcyjnych ludzi i sytuacji do naszego życia?


Gdy wilk wkracza w nasze życie, pokazując się w snach, wizjach lub rzeczywistości, to znak, iż nadszedł czas wprowadzania zmian, czas by tchnąć nowe życie w rytualność starego, podjąć nowe wyzwanie, nową podróż, wziąć sprawy w swoje ręce. Wilk przypomina, że my zarządzamy swoim życiem – kreujemy je i ukierunkowujemy. Róbmy to z harmonią i wewnętrzną dyscypliną przekonań, a poznamy prawdziwego ducha wolności.
Epoka Wilka zwiastuje Nowy Świat. Niech wilcza moc, odkryta w nas, wprowadzi więc zmiany, których potrzebujemy, a przede wszystkim prawość, wspólne działania na rzecz społeczności Ziemi i pokojowego współistnienia z Matką Naturą.

Wódz indiański, Dan George powiedział: „Jeśli rozmawiasz ze zwierzętami, wiele ci powiedzą i poznacie się. Jeśli nie porozmawiasz, nigdy ich nie poznasz. A to, co nieznane, powoduje strach. Czego się boisz – niszczysz".


© Katarzyna Georgiou