Świat dziwny, świat senny w marzenia zaklęty...
BLOG AUTORSKI KATARZYNY GEORGIOU
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)
Strony
niedziela, 31 maja 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Teatr marzeń... Po warsztatach literacko-plastycznych we wrocławskim GRAFICIE, MBP nr 5.
Teatr marzeń istnieje w naszej wyobraźni -
gmach to niezwykle dziwny i całkiem pokaźny.
Wabi ciekawskich kolorami sceny,
gamą kostiumów, pantomimą cieni,
muzą skrzypcową w świerszcza wykonaniu,
i elfim tańcem w celtyckim pląsaniu.
Kurtyna magiczną siłą wibruje,
bajkę, przygodę widzom obiecuje.
Światła gasną, gong wybija ciszą w nas,
świat niezwykłych doznań czeka… Czas, już czas.
Teatr marzeń istnieje w naszej Wyobraźni -
tylko z tą krainą uczmy się żyć w przyjaźni.
(C) Katarzyna Georgiou
sobota, 16 maja 2015
Zachód słońca nad Bałtykiem - jak zawsze zachwycający :)
Wieczór na plaży...
Słonko zachodzi wieczorną porą -
Neptun swój trójząb odkłada w kąt.
Syrenie śpiewy do snu go kołyszą,
wiatr cichnie, a morze obmywa ląd.
Niebo się złoci i czerwienieje,
krzyk mew ustaje, rybitwy milkną,
nocka schowana za falochronem
w kąpieli tańczy z poświaty chwilką.
Małe muszelki z rybim zapachem
smak słonej bryzy w sobie skrywają;
skrzętnie zbierane dziecięcą dłonią
wspomnienie morza w mig przywołają.
© Katarzyna Georgiou
wiersz z tomiku Strefa bałąganu
Słonko zachodzi wieczorną porą -
Neptun swój trójząb odkłada w kąt.
Syrenie śpiewy do snu go kołyszą,
wiatr cichnie, a morze obmywa ląd.
Niebo się złoci i czerwienieje,
krzyk mew ustaje, rybitwy milkną,
nocka schowana za falochronem
w kąpieli tańczy z poświaty chwilką.
Małe muszelki z rybim zapachem
smak słonej bryzy w sobie skrywają;
skrzętnie zbierane dziecięcą dłonią
wspomnienie morza w mig przywołają.
© Katarzyna Georgiou
wiersz z tomiku Strefa bałąganu
Z pozdrowieniami znad Bałtyku :) ZIELONY KAMYK...
Zielony Kamyk…
Dziś na plaży, zostałam obdarzona zielonym kamykiem. Obracałam go w dłoni, cichutko nucąc piosenkę sprzed wielu lat…
„Wsiąść do pociągu byle jakiego,
nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,
ściskając w ręku kamyk zielony
patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…”
Obserwowałam mewy, przecudne Alki… Tak ufnie jadły okruchy czerstwego chleba, pozując do zdjęć. Fale obmywały moje stopy, delikatną pianą pokrywając piasek, w którym powoli się zapadały. Kamyk, wpasowany w ściśniętą dłoń przypominał, jak przed laty wsiadłam, co prawda nie w pociąg lecz w samolot, i poleciałam w podróż życia. Podróż, która trwała ponad szesnaście lat i zabierała mnie nad różne wody, a jednak to nie był Bałtyk, co za serce jakoś dziwnie porywa i trzyma. Pewnie i od norweskiej strony nie wyglądałby dla mnie tak samo…
Usiadłam na piasku, bialuchnym, miękkim, i jak to Leśmian by ujął - „biało wysrebrzanym”, i tak przywoływałam w pamięci po kolei plaże kanadyjskich jezior, Atlantyku, Morza Śródziemnego, Kaspijskiego i Adriatyku… i jakoś mi tak wyszło, że każdej czegoś brakowało, a najbardziej tego lekuchnego piasku. Wiele się zmieniło od czasu, gdy nasze plaże były poutykane papierami, petami i butelkami po piwie. Gdy teraz obejmuję spojrzeniem bezmiar piaszczystych łach i wydm, ciepło się na sercu robi, że i u nas teraz są zadbane.
Falochrony, wciąż z naturalnych bali, są ulubionym miejscem wypoczynku rybitw, które przyciągają wzrok rozczapierzonymi skrzydłami. Te pale aż proszą śmiałków o wdrapywanie się na wystające z morza kikuty; rzadko kto odmawia sobie przyjemności pozowania do zdjęć na ich szczytach.
A ptaszyska, co i rusz z gracją podrywają się do lotu, a wraz z nimi, szybują i nasze myśli, jakby wzrokiem powiązane z trajektorią ich przelotu. Mój zielony kamyk, ogrzany ciepłem zaciśniętej dłoni, promieniuje niczym magiczny talizman… Zastanawiam się, ile jeszcze podróży mnie czeka. Takich, w których nie zadbam o bagaż, nie zadbam o bilet, gdyż ściganie marzeń będzie się dopominało o rzucenie wszystkiego na jedną szalę…
Czasem zazdroszczę Cyganom, co z wiatrem pędzą, znają cały świat, tańczą i śpiewają, choć przecież powiadają, że dziś prawdziwych Cyganów już nie ma… A jednak, „ore, ore, szabadabada amore” w sercu gra, a czasy takie, że cygańska włóczęga przypada w udziale emigrantom wszelkich nacji. Jak dobrze wciąż móc zaśpiewać:
„Kiedy tańczę, niebo tańczy ze mną,
kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr.
Zamknę oczy, liście zwiędną,
kiedy milknę, milczy świat.”
© Katarzyna Georgiou
Dziś na plaży, zostałam obdarzona zielonym kamykiem. Obracałam go w dłoni, cichutko nucąc piosenkę sprzed wielu lat…
„Wsiąść do pociągu byle jakiego,
nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,
ściskając w ręku kamyk zielony
patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…”
Obserwowałam mewy, przecudne Alki… Tak ufnie jadły okruchy czerstwego chleba, pozując do zdjęć. Fale obmywały moje stopy, delikatną pianą pokrywając piasek, w którym powoli się zapadały. Kamyk, wpasowany w ściśniętą dłoń przypominał, jak przed laty wsiadłam, co prawda nie w pociąg lecz w samolot, i poleciałam w podróż życia. Podróż, która trwała ponad szesnaście lat i zabierała mnie nad różne wody, a jednak to nie był Bałtyk, co za serce jakoś dziwnie porywa i trzyma. Pewnie i od norweskiej strony nie wyglądałby dla mnie tak samo…
Usiadłam na piasku, bialuchnym, miękkim, i jak to Leśmian by ujął - „biało wysrebrzanym”, i tak przywoływałam w pamięci po kolei plaże kanadyjskich jezior, Atlantyku, Morza Śródziemnego, Kaspijskiego i Adriatyku… i jakoś mi tak wyszło, że każdej czegoś brakowało, a najbardziej tego lekuchnego piasku. Wiele się zmieniło od czasu, gdy nasze plaże były poutykane papierami, petami i butelkami po piwie. Gdy teraz obejmuję spojrzeniem bezmiar piaszczystych łach i wydm, ciepło się na sercu robi, że i u nas teraz są zadbane.
Falochrony, wciąż z naturalnych bali, są ulubionym miejscem wypoczynku rybitw, które przyciągają wzrok rozczapierzonymi skrzydłami. Te pale aż proszą śmiałków o wdrapywanie się na wystające z morza kikuty; rzadko kto odmawia sobie przyjemności pozowania do zdjęć na ich szczytach.
A ptaszyska, co i rusz z gracją podrywają się do lotu, a wraz z nimi, szybują i nasze myśli, jakby wzrokiem powiązane z trajektorią ich przelotu. Mój zielony kamyk, ogrzany ciepłem zaciśniętej dłoni, promieniuje niczym magiczny talizman… Zastanawiam się, ile jeszcze podróży mnie czeka. Takich, w których nie zadbam o bagaż, nie zadbam o bilet, gdyż ściganie marzeń będzie się dopominało o rzucenie wszystkiego na jedną szalę…
Czasem zazdroszczę Cyganom, co z wiatrem pędzą, znają cały świat, tańczą i śpiewają, choć przecież powiadają, że dziś prawdziwych Cyganów już nie ma… A jednak, „ore, ore, szabadabada amore” w sercu gra, a czasy takie, że cygańska włóczęga przypada w udziale emigrantom wszelkich nacji. Jak dobrze wciąż móc zaśpiewać:
„Kiedy tańczę, niebo tańczy ze mną,
kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr.
Zamknę oczy, liście zwiędną,
kiedy milknę, milczy świat.”
© Katarzyna Georgiou
czwartek, 7 maja 2015
wtorek, 5 maja 2015
Księgarnia Atena w Kamiennej Górze :)
Moje ostatnio wydane książki dla dzieci i tomiki poetyckie dla dorosłych w sprzedaży księgarnianej :)
środa, 29 kwietnia 2015
Wiersz dla dzieci z Kamiennej Góry (po Kamiennogórskich Spotkaniach z Literaturą )
Dwa Kwadraty kontra Muchy
(czyli historia pewnego wyścigu)
VS
Dwa kwadraty w pewnym mieście
założyły się z muchami,
że gdy dojdzie do wyścigu,
to przegrają z biedronkami.
Zaperzyły się muszyska
i bzyknęły oburzone:
„My jesteśmy szybkolotne,
a biedronki nie szkolone”!
Więc dwa sprytne urwipołcie,
kwadratowe głowy mając,
plan swój zaraz obmyśliły
w życie szybko go wcielając.
Otóż wyścig był na rymy
a nie skrzydła bzyków małych,
więc liczyła się w nim lotność
umysłowa, w zdaniach całych.
I gdy w szranki stanąć przyszło
by rymować modelowo,
muchochwałom zrzedły miny,
oj, nie będzie odlotowo…
Biedroneczki zaś wesoło
słowotwórstwem kropkowały,
bo gdy muchy się bawiły,
one w szkole uważały.
Finał był do przewidzenia,
bo brak wiedzy, moi mili,
zawsze klęską kończy wszystko
i to często w ważnej chwili.
Ten kwadratów żart pokazał
że myślenie jest podstawą,
a gdy twórczo doń podejdziesz,
może dobrą być zabawą!
(C) Katarzyna Georgiou
(czyli historia pewnego wyścigu)
VS
Dwa kwadraty w pewnym mieście
założyły się z muchami,
że gdy dojdzie do wyścigu,
to przegrają z biedronkami.
Zaperzyły się muszyska
i bzyknęły oburzone:
„My jesteśmy szybkolotne,
a biedronki nie szkolone”!
Więc dwa sprytne urwipołcie,
kwadratowe głowy mając,
plan swój zaraz obmyśliły
w życie szybko go wcielając.
Otóż wyścig był na rymy
a nie skrzydła bzyków małych,
więc liczyła się w nim lotność
umysłowa, w zdaniach całych.
I gdy w szranki stanąć przyszło
by rymować modelowo,
muchochwałom zrzedły miny,
oj, nie będzie odlotowo…
Biedroneczki zaś wesoło
słowotwórstwem kropkowały,
bo gdy muchy się bawiły,
one w szkole uważały.
Finał był do przewidzenia,
bo brak wiedzy, moi mili,
zawsze klęską kończy wszystko
i to często w ważnej chwili.
Ten kwadratów żart pokazał
że myślenie jest podstawą,
a gdy twórczo doń podejdziesz,
może dobrą być zabawą!
(C) Katarzyna Georgiou
sobota, 25 kwietnia 2015
Dzień Książki w Świetlicy Środowiskowej w Kamiennej Górze
Dzień Książki w Świetlicy Środowiskowej
http://www.admin.kamienna-gora.pl/news/article/nasz-powiat/2/1309#
Opublikowano: 24/04/2015
Obchody Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich w Dziecięcej Świetlicy Środowiskowej rozpoczęły się już 22 kwietnia. Dzięki współpracy z księgarnią "Atena" w świetlicy odbyło się spotkanie autorskie z wrocławską poetką, panią Katarzyną Georgiou. W czasie zajęć dzieci miały możliwość zapoznania się z twórczością pisarki oraz wziąć udział w warsztatach plastyczno - technicznych pt. "Strefa bałaganu". Prace wybrane przez panią Katarzynę będą stanowić inspirację do napisania wierszy, co niewątpliwie będzie wyjątkową nagrodą.
Dnia 23 kwietnia wychowawczynie Dziecięcej Świetlicy Środowiskowej zorganizowały w Muzeum Tkactwa warsztaty plastyczne dla przedszkolaków i uczniów Szkoły Podstawowej Nr 1. Dzieci podczas zajęć wykonywały nietypowe zakładki do książek. Mogły również wykazać się wiedzą na temat bajek i baśni odpowiadając na zagadki oraz opowiedzieć o swoich ulubionych bohaterach książkowych.
Przed godziną czternastą w świetlicy zagościł pan starosta Jarosław Gęborys. Zabrał dzieci w świat literatury czytając "Nowe przygody Mikołajka". Opowieść o trąbce wprawiła wszystkich w dobry nastrój.
O godzinie szesnastej zawitał kolejny gość, pani Anna Zgierun-Łacina z opowieściami o bakteriach i wirusach. Mimo tak trudnych tematów autorka zaintrygowała dzieci i przybliżyła wiedzę o naszym organizmie.
http://www.admin.kamienna-gora.pl/news/article/nasz-powiat/2/1309#
Opublikowano: 24/04/2015
Obchody Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich w Dziecięcej Świetlicy Środowiskowej rozpoczęły się już 22 kwietnia. Dzięki współpracy z księgarnią "Atena" w świetlicy odbyło się spotkanie autorskie z wrocławską poetką, panią Katarzyną Georgiou. W czasie zajęć dzieci miały możliwość zapoznania się z twórczością pisarki oraz wziąć udział w warsztatach plastyczno - technicznych pt. "Strefa bałaganu". Prace wybrane przez panią Katarzynę będą stanowić inspirację do napisania wierszy, co niewątpliwie będzie wyjątkową nagrodą.
Dnia 23 kwietnia wychowawczynie Dziecięcej Świetlicy Środowiskowej zorganizowały w Muzeum Tkactwa warsztaty plastyczne dla przedszkolaków i uczniów Szkoły Podstawowej Nr 1. Dzieci podczas zajęć wykonywały nietypowe zakładki do książek. Mogły również wykazać się wiedzą na temat bajek i baśni odpowiadając na zagadki oraz opowiedzieć o swoich ulubionych bohaterach książkowych.
Przed godziną czternastą w świetlicy zagościł pan starosta Jarosław Gęborys. Zabrał dzieci w świat literatury czytając "Nowe przygody Mikołajka". Opowieść o trąbce wprawiła wszystkich w dobry nastrój.
O godzinie szesnastej zawitał kolejny gość, pani Anna Zgierun-Łacina z opowieściami o bakteriach i wirusach. Mimo tak trudnych tematów autorka zaintrygowała dzieci i przybliżyła wiedzę o naszym organizmie.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Światowy Dzień Książki zaakcentowany poezją i balladą w MBP 23 we Wrocławiu :)
Dzisiejsze popołudnie z poezją i muzyką było dla mnie specjalnym wydarzeniem, oznaczonym czerwoną różą, symbolem Międzynarodowego Dnia Książki. Cieszę się, że miało ono miejsce w MBP nr 23, gdyż jest to miejsce o specjalnej aurze, ze specjalnymi odbiorcami literatury i sztuki. Nie ukrywam, że wyjątkowo dobrze płynęły wiersze i ballady, dostrajając się do ludzi, wnętrza i emocji wniesionych przez słuchaczy. Było miło spotkać kolegów po piórze, artystyczne dusze, obserwować zasłuchanych pracowników bublioteki i wzruszać się wraz ze wszystkimi przybyłymi gośćmi. Szczególnie wdzięczna jestem za rozmowę po... Wniosła ona wiele ciekawych uwag, wymianę zdań o współczesnej poezji i jej odbiorcach, trudnościach jakie przeżywa ta Piękniejsza Siostra Prozy w docieraniu do młodych ludzi. Dziękuję wam, drodzy czytelnicy za liczne przybycie i to na umówiony czas i za poświęconą uwagę mojej "pieśni". Dziękuję pani Lidii za ponowne zaproszenia do wspólnego spędzenia czasu. Chętnie spotkam się z uczniami gimnazjum czy liceum, wedle sugestii. A w najbliższą sobotę, 25.04.2015 zobaczę się na Bulwarze Ikara z dziećmi o godz. 11:00 - pobałaganimy trochę wraz ze "Strefą Bałaganu".
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















