WALENTYNKI LITERACKIE
zorganizowane we wrocławskim "Kalamburze" przez Stowarzyszenie Autorów Polskich Oddział we Wrocławiu już za nami. Było przeuroczo. Walentynki prowadziła niezastąpiona Magdalena Knedler-Zając. Swoje teksty prezentowały: Kasia Georgiou, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Lodzia Bajrakowska, Wiesia Makuszewska i Wiesława Kucięba. Nieobecne też zaistniały (przynajmniej niektóre), bo czytane były teksty Marioli Jarockiej, Eli Śnieżkowskiej-Bielak i Danusi Czerniejewskiej. Oprawę muzyczną zapewniła nam "Balladyna" Beata Sielicka-Kowalska.
"Kolekcja pocałunków" z tomiku Światy dwa...
Delikatne, eteryczne jak motyle skrzydła,
figlarne, cichuteńkie, rozbiegane;
szukają, pytają,
skrywaną prośbą i dreszczem pieszczą…
Dzikie i szalone jak mustangi na prerii,
burzowe, wichrem podszyte;
toczą żywiołu piętno
przez błagające o jeszcze ciało…
Spokojne, głębokie, kojące oddechem
ogarniają szeroką falą oceanu;
czarują toń zmysłów koloru szmaragdów
odmowy nie przyjmując…
I tylko chłonę – zakładnik zmysłów
czuciem opleciona jak tęczy tkaniną;
nie ma we mnie nic oprócz głębi
wypełnionej różem przyjemności…
(C) Katarzyna Georgiou
Świat dziwny, świat senny w marzenia zaklęty...
BLOG AUTORSKI KATARZYNY GEORGIOU
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)
Strony
czwartek, 12 lutego 2015
środa, 11 lutego 2015
Natrafiłam na nieoczekiwaną recenzję... Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem widziane okiem bibliotekarzy :)
Dziś, przeszukując google, znalazłam recenzję mojego tomiku Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem w "Na stronie" Nr2, 2014 - gazecie twórczych bibliotekarzy i przyjaciół. Zapewne pojawiła się tam po spotkaniu w Łodzi, zorganizowanym przez Katamaran Literacki i mogę pewnie podziękować za nią Magdzie Cybulskiej, co niniejszym czynię :) Na stronie 46 tegoż numeru przeczytałam:
https://pl.scribd.com/doc/250919364/Na-Stronie-Nr-2-22-2014
"Magia dnia codziennego, czyli o tomiku wierszy Katarzyny Georgiou
Gdy po raz pierwszy dostałam do ręki tomik wierszy „Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem” Katarzyny Georgiou, myślałam, że zawiera on utwory dla dziecięcej publiczności. Tytuł tomu jest przecież bardzo baśniowy, co może sugerować, dla jakiego odbiorcy są przeznaczone zawarte w nim wiersze. Zagłębiając się jednak w ich lekturę odkryłam, że bardzo się myliłam, gdyż są to wiersze dla dorosłego czytelnika, chociaż podmiot liryczny często patrzy na świat oczami dziecka. Widzi w nim wiele magii oraz baśniowości. Jednak spojrzenie to nie jest pozbawione mądrości życiowej. Autorka wraz z czytelnikami poszukuje swojego prawdziwego „ja”, zachwyca się tym, co stworzyła Matka Natura i próbuje odnaleźć harmonię z otaczającą nas rzeczywistością. Przyroda w wierszach Katarzyny Georgiou jest bardzo ważna, gdyż pozwala nam zrozumieć prawa rządzące światem a także odnaleźć szczęście. Żyjemy, jak to ujęła autorka w tytule swojego zbioru, w dwóch światach, w świecie wyobraźni, marzeń i w świecie rzeczywistym, gdzie nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego pragnęli. Trudno połączyć oba ta światy, ale w poezji to się znakomicie udaje. W jednym z wierszy poetka pisze: „Dziś to taki dzień, w którym marzę/ o zwykłym ludzkim cieple drugiej osoby”, to takie codzienne marzenie. Bardzo zwyczajne, a z drugiej strony niesłychanie ważne w naszym życiu. A miłość? Chroni nas przed bolesnymi upadkami i pozwala przetrwać te gorsze chwile:
„Miłość jest wszystkim, co być powinno” –
a matczyna miłość – antidotum na całe zło trzeciej planety Aniołem Stróżem, czasem z jednym skrzydłem".
W kolejnym z wierszy autorka daje bardzo smutną diagnozę naszych czasów: „ o miłość tak trudno/ o seks tak łatwo”.
Książka ta jest podzielona na cztery części, które noszą tytuły zgodne z porami roku: „Wiośniane przebudzenie”, „Letnia symfonia”, „Jesienienie” i „Zimowe bajania”. Przecież każda z pór roku przynosi ze sobą coś pięknego i tajemniczego. Bez ciągłej zmiany świat zostałby pozbawiony swojej baśniowości. Za Leśnym Lichem podążamy ścieżkami i dróżkami wśród jesiennych liści, zielonych traw, kwiatów i wielu przedstawicieli fauny oraz fory.
Autorka pragnie pogodzić się z przemijaniem i samą sobą. Wie, że w ciągłej gonitwie dnia codziennego coś nam zawsze umyka i nic na to nie poradzimy. Czasem trudno jest choć na parę minut zatrzymać się na polnej lub leśnej drodze i rozejrzeć wokoło. Poetka pisze o życiu: „ I tak to życie/ jak kamyk się toczy/ tu podskoczy/ tak się stoczy”, a w końcu, autorka konkluduje, odkładamy je do kieszeni.
W poetyckim świecie Katarzyny Georgiou jest więcej dobra niż zła, życie jest czymś wyjątkowym, zawsze się można rano przebudzić i powiedzieć, że nadchodzący dzień będzie pełen magii i miłości. „Wsłuchaj się w ostatnie etiudy pasikoników” – zachęca poetka w jednym z jesiennych wierszy. Potem może być już za późno. Wsłuchajmy się zatem wraz z Katarzyną Georgiou w rytm przyrody."
Katarzyna Georgiou, „Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem”, EUROSYSTEM, Wrocław 2013"
Magdalena Cybulska, autorka powyższej recenzji, redaguje w Na Stronie rubrykę pt." Imię żeńskie", gdzie zamieszcza swoje recenzje tomików poetek. "O książce Na Stronie" - to jeden z głównych działów czasopisma.
https://pl.scribd.com/doc/250919364/Na-Stronie-Nr-2-22-2014
"Magia dnia codziennego, czyli o tomiku wierszy Katarzyny Georgiou
Gdy po raz pierwszy dostałam do ręki tomik wierszy „Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem” Katarzyny Georgiou, myślałam, że zawiera on utwory dla dziecięcej publiczności. Tytuł tomu jest przecież bardzo baśniowy, co może sugerować, dla jakiego odbiorcy są przeznaczone zawarte w nim wiersze. Zagłębiając się jednak w ich lekturę odkryłam, że bardzo się myliłam, gdyż są to wiersze dla dorosłego czytelnika, chociaż podmiot liryczny często patrzy na świat oczami dziecka. Widzi w nim wiele magii oraz baśniowości. Jednak spojrzenie to nie jest pozbawione mądrości życiowej. Autorka wraz z czytelnikami poszukuje swojego prawdziwego „ja”, zachwyca się tym, co stworzyła Matka Natura i próbuje odnaleźć harmonię z otaczającą nas rzeczywistością. Przyroda w wierszach Katarzyny Georgiou jest bardzo ważna, gdyż pozwala nam zrozumieć prawa rządzące światem a także odnaleźć szczęście. Żyjemy, jak to ujęła autorka w tytule swojego zbioru, w dwóch światach, w świecie wyobraźni, marzeń i w świecie rzeczywistym, gdzie nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego pragnęli. Trudno połączyć oba ta światy, ale w poezji to się znakomicie udaje. W jednym z wierszy poetka pisze: „Dziś to taki dzień, w którym marzę/ o zwykłym ludzkim cieple drugiej osoby”, to takie codzienne marzenie. Bardzo zwyczajne, a z drugiej strony niesłychanie ważne w naszym życiu. A miłość? Chroni nas przed bolesnymi upadkami i pozwala przetrwać te gorsze chwile:
„Miłość jest wszystkim, co być powinno” –
a matczyna miłość – antidotum na całe zło trzeciej planety Aniołem Stróżem, czasem z jednym skrzydłem".
W kolejnym z wierszy autorka daje bardzo smutną diagnozę naszych czasów: „ o miłość tak trudno/ o seks tak łatwo”.
Książka ta jest podzielona na cztery części, które noszą tytuły zgodne z porami roku: „Wiośniane przebudzenie”, „Letnia symfonia”, „Jesienienie” i „Zimowe bajania”. Przecież każda z pór roku przynosi ze sobą coś pięknego i tajemniczego. Bez ciągłej zmiany świat zostałby pozbawiony swojej baśniowości. Za Leśnym Lichem podążamy ścieżkami i dróżkami wśród jesiennych liści, zielonych traw, kwiatów i wielu przedstawicieli fauny oraz fory.
Autorka pragnie pogodzić się z przemijaniem i samą sobą. Wie, że w ciągłej gonitwie dnia codziennego coś nam zawsze umyka i nic na to nie poradzimy. Czasem trudno jest choć na parę minut zatrzymać się na polnej lub leśnej drodze i rozejrzeć wokoło. Poetka pisze o życiu: „ I tak to życie/ jak kamyk się toczy/ tu podskoczy/ tak się stoczy”, a w końcu, autorka konkluduje, odkładamy je do kieszeni.
W poetyckim świecie Katarzyny Georgiou jest więcej dobra niż zła, życie jest czymś wyjątkowym, zawsze się można rano przebudzić i powiedzieć, że nadchodzący dzień będzie pełen magii i miłości. „Wsłuchaj się w ostatnie etiudy pasikoników” – zachęca poetka w jednym z jesiennych wierszy. Potem może być już za późno. Wsłuchajmy się zatem wraz z Katarzyną Georgiou w rytm przyrody."
Katarzyna Georgiou, „Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem”, EUROSYSTEM, Wrocław 2013"
Magdalena Cybulska, autorka powyższej recenzji, redaguje w Na Stronie rubrykę pt." Imię żeńskie", gdzie zamieszcza swoje recenzje tomików poetek. "O książce Na Stronie" - to jeden z głównych działów czasopisma.
Leśne Licho czmychnęło w siną dal... Widocznie, wraz z nadejściem Wisenki, zew przygody poczuło :)
Mój "Leń do pracy" poczuł Wisenkę :) Wraz z Lichem, co się porą zimną na zapiecku wygrzewało, czmychnął z mego domostwa - jak dobrze zabrać się do pracy nad nową książką. Pomogło w tym zapewne przybycie biurka koronującego pisarski kącik bibliotecznego pokoju.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Wieczór poezji Katarzyny Georgiou
Obiecany film z wieczoru autorskiego w 4 Regionalnej Bazie Logistycznej we Wrocławiu. Spotkanie prowadzi poeta, Kazimierz Burnat. Wiersze śpiewa Magdalena Hałajda... "Światy dwa w pogoni za Leśnych Lichem" w kolejnej odsłonie...
czwartek, 22 stycznia 2015
Jestem wzruszona koleją czytelniczą opinią o tomiku - podróż "Światów dwóch" jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Dziękuję Urszula Radomska :)
Urszula Radomska
Zakończyłam czytać książkę "Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem" której autorką jest poetka Katarzyna Georgiou - Czytając wiersze wydawało mi się że czasem to ja biegnę z wiosenna witką w dłoni ,przypomina mi się jak to ja biegałam boso po rosie.Bardzo wzruszył mnie wiersz "Miłość Anioła z jednym skrzydłem",dlatego że tak właśnie jak w tym wierszu ja oddałabym wszystko aby nie stała się żadna krzywda żadnemu z moich dzieci.Dziękuję Ci Kasiu że mogłam przeczytać tę książkę,a że jest to akurat jeszcze okres trochę świąteczny więc poczułam że muszę złączyć te dwie rzeczy tzn:książkę i akcent świąt. Wyrwę kilka wersów z wiersz który na długo pozostanie w moim sercu .
"Miłość jest wszystkim,co być powinno"-
a matczyna najpotężniejszym uczuciem ludzkiego świata.
Matka nie wyprze się własnego dziecka,
nie odsunie od syna marnotrawnego,
nie odepchnie córki,co zbłądziła,
Matka nie odwróci wzroku od cierpienia jej dziecka-
Matka osłoni dziecko na miarę swoich możliwości.
"Miłość jest wszystkim co być powinno"-
a matczyna miłość antidotum na całe zło trzeciej planety,
Aniołem Stróżem,czasem z jednym skrzydłem.
Zakończyłam czytać książkę "Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem" której autorką jest poetka Katarzyna Georgiou - Czytając wiersze wydawało mi się że czasem to ja biegnę z wiosenna witką w dłoni ,przypomina mi się jak to ja biegałam boso po rosie.Bardzo wzruszył mnie wiersz "Miłość Anioła z jednym skrzydłem",dlatego że tak właśnie jak w tym wierszu ja oddałabym wszystko aby nie stała się żadna krzywda żadnemu z moich dzieci.Dziękuję Ci Kasiu że mogłam przeczytać tę książkę,a że jest to akurat jeszcze okres trochę świąteczny więc poczułam że muszę złączyć te dwie rzeczy tzn:książkę i akcent świąt. Wyrwę kilka wersów z wiersz który na długo pozostanie w moim sercu .
"Miłość jest wszystkim,co być powinno"-
a matczyna najpotężniejszym uczuciem ludzkiego świata.
Matka nie wyprze się własnego dziecka,
nie odsunie od syna marnotrawnego,
nie odepchnie córki,co zbłądziła,
Matka nie odwróci wzroku od cierpienia jej dziecka-
Matka osłoni dziecko na miarę swoich możliwości.
"Miłość jest wszystkim co być powinno"-
a matczyna miłość antidotum na całe zło trzeciej planety,
Aniołem Stróżem,czasem z jednym skrzydłem.
poniedziałek, 19 stycznia 2015
wtorek, 6 stycznia 2015
Książki Sardegny: "Strefa bałaganu" Katarzyna Georgiou
Książki Sardegny: "Strefa bałaganu" Katarzyna Georgiou: Wydawnictwo : Wydawnictwo Eurosystem Liczba stron : 80 Moja ocena : 4/6 Mówiłam już nie raz, że uwielbiam Targi Książki głów...
Wydawnictwo: Wydawnictwo Eurosystem
Liczba stron: 80
Moja ocena : 4/6
Mówiłam już nie raz, że uwielbiam Targi Książki głównie za spotkania i kontakty, jakimi owocują. Nie inaczej było w roku ubiegłym, chociaż po prawdzie, nie napisałam jeszcze posta o autorach, spotkanych w Krakowie (ale wpis jest w trakcie tworzenia). I na tych Targach właśnie, na stoisku Dużego Ka, spotkałam Panią Katarzynę Georgiou. Przemiła rozmowa, głównie o czytelniczych gustach najmłodszych czytelników i wymianie doświadczeń na ten temat, zakończyła się "Strefą bałaganu".
Moje dzieci były bardzo nieszczęśliwe z powodu tego, że nie mogły pojechać na TK do Krakowa. Udało mi się jednak udobruchać je targowymi książeczkami i książkowymi gadżetami. Wśród przywiezionych upominków była i "Strefa bałaganu", która została przyjęta bardzo entuzjastycznie i poszła na pierwszy ogień w wieczornym czytaniu.
Początek był trochę zaskakujący, bowiem większość książeczki stanowią wiersze, a moja Sześciolatka nie miała do tej pory okazji zbyt wielu okazji, aby zapoznać się z poezją dla dzieci (oczywiście poza standardowymi wierszami Tuwima czy Jana Brzechwy). Kiedy więc przeczytałam pierwsze wierszyki "Bajarz o Bajdurkolandii" czy tytułową "Strefę bałaganu", entuzjazm był umiarkowany. Musiałam wyjaśnić, że ta książeczka jest trochę inaczej napisana, nie jest taka "jak zwykle". "Rozumiem" rzekła Sześciolatka i zaczęła zadawać pytania: "Co to znaczy Trawiowiórki Rudopiórki i Żukowronki Niebiedronki"? Przeanalizowałyśmy więc na początek, kilkanaście nowo utworzonych wyrazów, a kiedy na dobre wkręciłyśmy się w wierszyki, dostałyśmy przerywnik w postaci opowiadania "Robot sprzątacz". I to był strzał w dziesiątkę! Historia konstruowania urządzenia sprzątającego przez głównego bohatera książeczki - syna autorki - Ziemka, spotkała się z pełnym zrozumieniem. Do tego stopnia, że musiałam przeczytać ją dwa razy.
Wydaje mi się, że w zapędach tworzenia wynalazków i nowych sprzętów oraz w posiadanie własnej "strefy bałaganu" Sześciolatka znalazła bratnią duszę. W naszym pokoju dziecięcym królują: papier, nożyczki, wycinanki, karton, mazaki, wstążki, i na nic się zdają uwagi Mamy, że panuje tu bajzel nie do ogarnięcia. Po generalnym sprzątaniu, i niemal natychmiastowej, kolejnej kreatywnej pracy plastycznej, w pokoju wygląda jak zwykle... Ale, ale .. okazuje się, że nie jesteśmy w tym osamotnione.
Świadomość, że inne dzieciaki też tak tworzą, a ich prace zostały sfotografowane i wklejone do książeczki (ilustracje Twórczych Smyków w wieku 4 - 13 lat) utwierdziły tylko Sześciolatkę w myśli, że trzeba działać dalej i tak od razu padło fundamentalne pytanie: "Kiedy są moje kolejne zajęcia plastyczne"?
Po usłyszeniu pierwszego opowiadania, musiałam koniecznie przeczytać następne. To o "Wróżce Zębuszce" było równie "na czasie", podobnie, jak historia konstruowania miejsca zabaw dla kotka (to znowu wiąże się z wielkim marzeniem o posiadaniu własnego zwierzaka). Powiem szczerze, że po zapoznaniu się z opowiadaniami, wiersze zostały odstawione na boczny tor. Owszem, zostały wysłuchane, ale po lekturze padło fundamentalne zdanie: "A teraz przeczytaj o robocie i wróżce, jeszcze raz...".
Kiedy dzisiaj zasiadałam do opisania książki, kładąc "Strefę bałaganu" obok laptopa wzbudziłam ciekawość Sześciolatki. "Będziesz pisać o książce tej miłej pani z Targów?" "Tak" odpowiadam, "A chcesz coś dodać na ten temat, skomentować jeszcze?" "Nie, napisz po prostu, że to świetna książka, ale robot i tak był najlepszy!" Także sami widzicie, co wzbudziło największą ciekawość małego czytelnika.
Osobiście mogę polecić "Strefę..." rodzicom, którzy mają w domu kreatywne dzieci, z artystycznymi zapędami. Odnajdą w niej na pewno cząstkę swojego domowego chaosu. Poza tym, fajnie czasami odejść od utartej ścieżki czytelniczej, i zaproponować dzieciom coś nowego. Same wierszyki mogą też zainteresować nieco starsze pociechy, te w wieku szkolnym, które potrafią i lubią czytać samodzielnie. Takie samodzielne odkrywanie literatury może być ciekawym przeżyciem i dobrze zaowocować w przyszłości.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Eurosystem
Liczba stron: 80
Moja ocena : 4/6
Mówiłam już nie raz, że uwielbiam Targi Książki głównie za spotkania i kontakty, jakimi owocują. Nie inaczej było w roku ubiegłym, chociaż po prawdzie, nie napisałam jeszcze posta o autorach, spotkanych w Krakowie (ale wpis jest w trakcie tworzenia). I na tych Targach właśnie, na stoisku Dużego Ka, spotkałam Panią Katarzynę Georgiou. Przemiła rozmowa, głównie o czytelniczych gustach najmłodszych czytelników i wymianie doświadczeń na ten temat, zakończyła się "Strefą bałaganu".
Moje dzieci były bardzo nieszczęśliwe z powodu tego, że nie mogły pojechać na TK do Krakowa. Udało mi się jednak udobruchać je targowymi książeczkami i książkowymi gadżetami. Wśród przywiezionych upominków była i "Strefa bałaganu", która została przyjęta bardzo entuzjastycznie i poszła na pierwszy ogień w wieczornym czytaniu.
Początek był trochę zaskakujący, bowiem większość książeczki stanowią wiersze, a moja Sześciolatka nie miała do tej pory okazji zbyt wielu okazji, aby zapoznać się z poezją dla dzieci (oczywiście poza standardowymi wierszami Tuwima czy Jana Brzechwy). Kiedy więc przeczytałam pierwsze wierszyki "Bajarz o Bajdurkolandii" czy tytułową "Strefę bałaganu", entuzjazm był umiarkowany. Musiałam wyjaśnić, że ta książeczka jest trochę inaczej napisana, nie jest taka "jak zwykle". "Rozumiem" rzekła Sześciolatka i zaczęła zadawać pytania: "Co to znaczy Trawiowiórki Rudopiórki i Żukowronki Niebiedronki"? Przeanalizowałyśmy więc na początek, kilkanaście nowo utworzonych wyrazów, a kiedy na dobre wkręciłyśmy się w wierszyki, dostałyśmy przerywnik w postaci opowiadania "Robot sprzątacz". I to był strzał w dziesiątkę! Historia konstruowania urządzenia sprzątającego przez głównego bohatera książeczki - syna autorki - Ziemka, spotkała się z pełnym zrozumieniem. Do tego stopnia, że musiałam przeczytać ją dwa razy.
Wydaje mi się, że w zapędach tworzenia wynalazków i nowych sprzętów oraz w posiadanie własnej "strefy bałaganu" Sześciolatka znalazła bratnią duszę. W naszym pokoju dziecięcym królują: papier, nożyczki, wycinanki, karton, mazaki, wstążki, i na nic się zdają uwagi Mamy, że panuje tu bajzel nie do ogarnięcia. Po generalnym sprzątaniu, i niemal natychmiastowej, kolejnej kreatywnej pracy plastycznej, w pokoju wygląda jak zwykle... Ale, ale .. okazuje się, że nie jesteśmy w tym osamotnione.
Świadomość, że inne dzieciaki też tak tworzą, a ich prace zostały sfotografowane i wklejone do książeczki (ilustracje Twórczych Smyków w wieku 4 - 13 lat) utwierdziły tylko Sześciolatkę w myśli, że trzeba działać dalej i tak od razu padło fundamentalne pytanie: "Kiedy są moje kolejne zajęcia plastyczne"?
Po usłyszeniu pierwszego opowiadania, musiałam koniecznie przeczytać następne. To o "Wróżce Zębuszce" było równie "na czasie", podobnie, jak historia konstruowania miejsca zabaw dla kotka (to znowu wiąże się z wielkim marzeniem o posiadaniu własnego zwierzaka). Powiem szczerze, że po zapoznaniu się z opowiadaniami, wiersze zostały odstawione na boczny tor. Owszem, zostały wysłuchane, ale po lekturze padło fundamentalne zdanie: "A teraz przeczytaj o robocie i wróżce, jeszcze raz...".
Kiedy dzisiaj zasiadałam do opisania książki, kładąc "Strefę bałaganu" obok laptopa wzbudziłam ciekawość Sześciolatki. "Będziesz pisać o książce tej miłej pani z Targów?" "Tak" odpowiadam, "A chcesz coś dodać na ten temat, skomentować jeszcze?" "Nie, napisz po prostu, że to świetna książka, ale robot i tak był najlepszy!" Także sami widzicie, co wzbudziło największą ciekawość małego czytelnika.
Osobiście mogę polecić "Strefę..." rodzicom, którzy mają w domu kreatywne dzieci, z artystycznymi zapędami. Odnajdą w niej na pewno cząstkę swojego domowego chaosu. Poza tym, fajnie czasami odejść od utartej ścieżki czytelniczej, i zaproponować dzieciom coś nowego. Same wierszyki mogą też zainteresować nieco starsze pociechy, te w wieku szkolnym, które potrafią i lubią czytać samodzielnie. Takie samodzielne odkrywanie literatury może być ciekawym przeżyciem i dobrze zaowocować w przyszłości.
środa, 24 grudnia 2014
Tegoroczne pierniczenie :)
Przedstawiam Piosenkę Piernikowego Człowieczka, choć teraz to tytuł trzeba by zmienić na Pienia Piernikowej Królewny po kuchennym pierniczeniu mojego syna :)
Piosenka Piernikowego Człowieczka
Zanim do życia będę przyzwany,
z mąki i przypraw jak co rok wstanę,
dni parę w ziąbie chłodniczym spędzę,
gdzie przyspieszone me dojrzewanie…
Piękny ci jestem, jak malowany,
miodem i cukrem poukraszany,
z pudrem, przyprawą cynamonową,
z imbirem, skórką pomarańczową…
Jeśli do domu z fantazją trafię,
mam surdut z lukru i jestem ciachem:)
Jeśli zaś w kuchni jest Leniwcowa,
biada mi biada, rzecz to nie nowa,
golutki chodzę, wiatr mnie podwiewa,
nic mnie nie różni od zwykłochleba.
Roku pewnego, dobrze pamiętam
spędziłem bardzo niezwykłe święta
u pewnej Wiedźmy, co Skrzata chowa -
u niej tradycja zupełnie nowa.
Nie dość, że wcale mnie nie ubrała
to jeszcze słodką melasę wlała
w środek mojego ciała gibkiego
do harców takich nie przywykłego!
A po melasie, kakao w proszku
i cytrynową skórkę po prostu.
Tak się tym wszystkim zbulwersowałem,
że już o portki nie zapytałem,
myśl o surducie nie zaświtała,
na jednej szelce gdzieś zadyndała…
Zanim się całkiem zorientowałem,
już w piekarniku wylądowałem.
A potem, potem… to było piękne,
niewysłowione, w magię zaklęte –
dostałem krawat z czerwonej wstążki
i do kucharskiej trafiłem książki!
No a poza tym, dekorowałem -
w Pannę Iglastą się nawtulałem,
i przyznam szczerze, że było miło,
choć do surduta trochę się ckniło:)
© Katarzyna Georgiou
Przepis na Piernikowe Ludki:
0,5 kg mąki
pół słoika miodu (40 dkg)
20 dkg cukru pudru
4 dkg rozpuszczonego masła
2 jajka
1dkg sody (kopiasta łyżeczka)
½ dkg korzeni (imbir, cynamon, goździki, lub gotowa przyprawa do pierników)
Wszystko wymieszać i zagnieść ciasto, które ma kilka dni leżakować w lodówce, zawinięte w folię. Potem rozwałkowywać na stolnicy, obficie podsypując mąką, i wycinać kształty foremką ludzikową. Piec na papierze pergaminowym przez 10-15 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Gdy się zaczną złocić i rumienić z powodu nagości, wyciągać z piekarnika i zdjąć z blaszki. Po wystudzeniu, pakować do puszki, do późniejszych celów konsumpcyjnych lub ubierać w krawaty z czerwonej wstążki i zawieszać na choinkę.
Z kucharskiej księgi czarownicy:
1.Zaleca się dodawać do ciasta piernikowego własnoręcznie kandyzowaną skórkę pomarańczową. Wówczas, po upieczeniu, kawałki skórki chrupią i na podniebieniu rozchodzi się aromat pomarańczy.
2.Jeśli mamy ochotę na niecodzienny smak pierniczków, można dodać łyżeczkę kakao do ciasta w czasie zagniatania. Zamiast kakao, można dodać parę łyżek czarnej melasy trzcinowej lub buraczanej, albo syrop klonowy… mniam!
3.Pierniczki są twarde, ale w kontakcie z ciepłem jamy ustnej, wręcz rozpuszczają się z dostarczonej podniebieniu przyjemności.
4.Uwaga do smakoszy – surdut z lukru nie zalecany. Pierniczki najlepsze saute!
Orgii smaków życzę i pozdrawiam świątecznie!
Niech wam się darzy!
Naskalna :)
Piosenka Piernikowego Człowieczka
Zanim do życia będę przyzwany,
z mąki i przypraw jak co rok wstanę,
dni parę w ziąbie chłodniczym spędzę,
gdzie przyspieszone me dojrzewanie…
Piękny ci jestem, jak malowany,
miodem i cukrem poukraszany,
z pudrem, przyprawą cynamonową,
z imbirem, skórką pomarańczową…
Jeśli do domu z fantazją trafię,
mam surdut z lukru i jestem ciachem:)
Jeśli zaś w kuchni jest Leniwcowa,
biada mi biada, rzecz to nie nowa,
golutki chodzę, wiatr mnie podwiewa,
nic mnie nie różni od zwykłochleba.
Roku pewnego, dobrze pamiętam
spędziłem bardzo niezwykłe święta
u pewnej Wiedźmy, co Skrzata chowa -
u niej tradycja zupełnie nowa.
Nie dość, że wcale mnie nie ubrała
to jeszcze słodką melasę wlała
w środek mojego ciała gibkiego
do harców takich nie przywykłego!
A po melasie, kakao w proszku
i cytrynową skórkę po prostu.
Tak się tym wszystkim zbulwersowałem,
że już o portki nie zapytałem,
myśl o surducie nie zaświtała,
na jednej szelce gdzieś zadyndała…
Zanim się całkiem zorientowałem,
już w piekarniku wylądowałem.
A potem, potem… to było piękne,
niewysłowione, w magię zaklęte –
dostałem krawat z czerwonej wstążki
i do kucharskiej trafiłem książki!
No a poza tym, dekorowałem -
w Pannę Iglastą się nawtulałem,
i przyznam szczerze, że było miło,
choć do surduta trochę się ckniło:)
© Katarzyna Georgiou
Przepis na Piernikowe Ludki:
0,5 kg mąki
pół słoika miodu (40 dkg)
20 dkg cukru pudru
4 dkg rozpuszczonego masła
2 jajka
1dkg sody (kopiasta łyżeczka)
½ dkg korzeni (imbir, cynamon, goździki, lub gotowa przyprawa do pierników)
Wszystko wymieszać i zagnieść ciasto, które ma kilka dni leżakować w lodówce, zawinięte w folię. Potem rozwałkowywać na stolnicy, obficie podsypując mąką, i wycinać kształty foremką ludzikową. Piec na papierze pergaminowym przez 10-15 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Gdy się zaczną złocić i rumienić z powodu nagości, wyciągać z piekarnika i zdjąć z blaszki. Po wystudzeniu, pakować do puszki, do późniejszych celów konsumpcyjnych lub ubierać w krawaty z czerwonej wstążki i zawieszać na choinkę.
Z kucharskiej księgi czarownicy:
1.Zaleca się dodawać do ciasta piernikowego własnoręcznie kandyzowaną skórkę pomarańczową. Wówczas, po upieczeniu, kawałki skórki chrupią i na podniebieniu rozchodzi się aromat pomarańczy.
2.Jeśli mamy ochotę na niecodzienny smak pierniczków, można dodać łyżeczkę kakao do ciasta w czasie zagniatania. Zamiast kakao, można dodać parę łyżek czarnej melasy trzcinowej lub buraczanej, albo syrop klonowy… mniam!
3.Pierniczki są twarde, ale w kontakcie z ciepłem jamy ustnej, wręcz rozpuszczają się z dostarczonej podniebieniu przyjemności.
4.Uwaga do smakoszy – surdut z lukru nie zalecany. Pierniczki najlepsze saute!
Orgii smaków życzę i pozdrawiam świątecznie!
Niech wam się darzy!
Naskalna :)
wtorek, 23 grudnia 2014
Panna Iglasta :) Wszystkim odwiedzającym życzę szczęśliwych Szczodrych Godów i Nowego 2015 Roku :)
Pieśń Elfa Drzewa Iglastego…
Dziś rozdaję miłość
worek jej mam pełen;
Bierz garść albo szczyptę
lecz pretensji nie miej.
Dziś rozdaję spokój
mądrość i rozwagę;
bierz według potrzeby,
lecz poświęć uwagę.
Pomyśl, ile z tego
inni potrzebują,
by się móc nauczyć
nim dom swój zbudują.
Pachnie nadzieją każdego roku… tą nadzieją domowników, którzy je ubierają i zdobią. Choinka jest wróżbą na następny rok i dlatego tyle starań dokładamy, by ubrać ją najpiękniej jak potrafimy, do możliwości jakie mamy. Nie dość, że drzewo symbolizuje życie, to jeszcze dodatkowo, ozdoby choinkowe projektują nasze nadzieje na jego jakość. Anioły symbolizują opiekę od wszelkiego złego, cukierki, pierniki, pomarańcze i jabłka to przepis na słodkie życie, orzechy złocone lub srebrzone szyszki to dostatek, który chcemy utrzymać bądź przyciągnąć, a iluminacja, w każdej formie, symbolizuje oświecenie duchowe i zmiany w myśleniu i postrzeganiu świata, wyostrzenie zmysłów.
Kolory też nie są bez znaczenia.
Czerwień (pomarańcz) to żywioł ognia, namiętności, miłości, energii działania.
Biel to żywioł Ducha, powietrza, nawiązanie do ochronnych rad naszych przodków, powiązanie z mocą Stwórcy.
Zieleń to żywioł ziemi, życia, wzrastania, dojrzewania i nadziei na dobry zbiór plonów z zasianych ziaren w każdym aspekcie naszego życia…
Złoty i srebrny to kolory bogactwa tak materialnego jak i duchowego – tylko od naszego stopnia świadomości zależy, który będzie przeważał lub czy pozostaną w równowadze.
Niebieski to symbol żywiołu wody, rozprzestrzeniania się emocji i zmian następujących w wyniku naszych działań lub poddania się prądowi dokonujących się wokół zmian.
Harmonijne łączenie kolorów, w czasie dekorowania drzewka świątecznego, sprzyja również stwarzaniu harmonii w życiu osobistym i rodzinnym. Nie bez znaczenia są w tym procesie pozytywne myśli, skupiona uwaga na ważnych dla nas sprawach i uczucia towarzyszące nam w trakcie ozdabiania. Te intencje mają swoją moc sprawczą, a nie tylko są wg potocznego przysłowia, materiałem do brukowania piekła.
Bardzo indywidualnymi ozdobami są lalki… One wyrażają nasze pragnienia lub oddają stan naszej duszy. Informują o indywidualizmie lub jego braku, o stereotypowym myśleniu lub innowatorstwie. O przywiązaniu do tradycji lub wychodzeniu poza ramy oczekiwań kręgu rodzinno-społecznego. Wyrażają nasz bunt lub akceptację… Najpowszechniejszymi lalkami pod choinką są figurki z Szopki Pasterskiej, ale zaczyna się widywać już i innego rodzaju scenki rodzajowe, związane z indywidualizmem osób/rodziny, ubierających swoją Pannę Iglastą.
Nie można też zapomnieć o naszych Braciach Mniejszych… Są przyjaciółmi, którzy, razem z nami tworzą atmosferę i klimat domu. Dla nich również, na niższych gałęziach, pozostawiamy zabawki lub smakołyki do porwania. Mój kot, Shadow Bear – Asfalt, robi niezły użytek z czerwonych jabłuszek, na które natykamy się w różnych kątach domu, że nie wspomnę jak strącił Mikołaja z czubka drzewka parę dni temu, zwinnie manipulując łapką z pobliskiej szafki… Moja poprzednia koteczka, Aphrodity, niezwykle lubiła wspinać się na drzewko i bawić światełkami. Jedynym ratunkiem dla Panny Iglastej był spryskiwacz z wodą, na sam widok którego wiała czym prędzej…
Tak więc radujcie się ubieraniem waszych drzewek i niech wam się marzenia spełniają, życzenia zamieniają w rzeczywistość, niech dobro przychodzi, a złość odchodzi, zdrowie kwitnie, i ogólnie, niech się wam darzy :)
Dziś rozdaję miłość
worek jej mam pełen;
Bierz garść albo szczyptę
lecz pretensji nie miej.
Dziś rozdaję spokój
mądrość i rozwagę;
bierz według potrzeby,
lecz poświęć uwagę.
Pomyśl, ile z tego
inni potrzebują,
by się móc nauczyć
nim dom swój zbudują.
Pachnie nadzieją każdego roku… tą nadzieją domowników, którzy je ubierają i zdobią. Choinka jest wróżbą na następny rok i dlatego tyle starań dokładamy, by ubrać ją najpiękniej jak potrafimy, do możliwości jakie mamy. Nie dość, że drzewo symbolizuje życie, to jeszcze dodatkowo, ozdoby choinkowe projektują nasze nadzieje na jego jakość. Anioły symbolizują opiekę od wszelkiego złego, cukierki, pierniki, pomarańcze i jabłka to przepis na słodkie życie, orzechy złocone lub srebrzone szyszki to dostatek, który chcemy utrzymać bądź przyciągnąć, a iluminacja, w każdej formie, symbolizuje oświecenie duchowe i zmiany w myśleniu i postrzeganiu świata, wyostrzenie zmysłów.
Kolory też nie są bez znaczenia.
Czerwień (pomarańcz) to żywioł ognia, namiętności, miłości, energii działania.
Biel to żywioł Ducha, powietrza, nawiązanie do ochronnych rad naszych przodków, powiązanie z mocą Stwórcy.
Zieleń to żywioł ziemi, życia, wzrastania, dojrzewania i nadziei na dobry zbiór plonów z zasianych ziaren w każdym aspekcie naszego życia…
Złoty i srebrny to kolory bogactwa tak materialnego jak i duchowego – tylko od naszego stopnia świadomości zależy, który będzie przeważał lub czy pozostaną w równowadze.
Niebieski to symbol żywiołu wody, rozprzestrzeniania się emocji i zmian następujących w wyniku naszych działań lub poddania się prądowi dokonujących się wokół zmian.
Harmonijne łączenie kolorów, w czasie dekorowania drzewka świątecznego, sprzyja również stwarzaniu harmonii w życiu osobistym i rodzinnym. Nie bez znaczenia są w tym procesie pozytywne myśli, skupiona uwaga na ważnych dla nas sprawach i uczucia towarzyszące nam w trakcie ozdabiania. Te intencje mają swoją moc sprawczą, a nie tylko są wg potocznego przysłowia, materiałem do brukowania piekła.
Bardzo indywidualnymi ozdobami są lalki… One wyrażają nasze pragnienia lub oddają stan naszej duszy. Informują o indywidualizmie lub jego braku, o stereotypowym myśleniu lub innowatorstwie. O przywiązaniu do tradycji lub wychodzeniu poza ramy oczekiwań kręgu rodzinno-społecznego. Wyrażają nasz bunt lub akceptację… Najpowszechniejszymi lalkami pod choinką są figurki z Szopki Pasterskiej, ale zaczyna się widywać już i innego rodzaju scenki rodzajowe, związane z indywidualizmem osób/rodziny, ubierających swoją Pannę Iglastą.
Nie można też zapomnieć o naszych Braciach Mniejszych… Są przyjaciółmi, którzy, razem z nami tworzą atmosferę i klimat domu. Dla nich również, na niższych gałęziach, pozostawiamy zabawki lub smakołyki do porwania. Mój kot, Shadow Bear – Asfalt, robi niezły użytek z czerwonych jabłuszek, na które natykamy się w różnych kątach domu, że nie wspomnę jak strącił Mikołaja z czubka drzewka parę dni temu, zwinnie manipulując łapką z pobliskiej szafki… Moja poprzednia koteczka, Aphrodity, niezwykle lubiła wspinać się na drzewko i bawić światełkami. Jedynym ratunkiem dla Panny Iglastej był spryskiwacz z wodą, na sam widok którego wiała czym prędzej…
Tak więc radujcie się ubieraniem waszych drzewek i niech wam się marzenia spełniają, życzenia zamieniają w rzeczywistość, niech dobro przychodzi, a złość odchodzi, zdrowie kwitnie, i ogólnie, niech się wam darzy :)
Świąteczna wiadomość od Grahama Mastertona :)
Miło być wspomnianym w świątecznej wiadomości :) It is nice to be aklnowledged in best Christmas wishes - thank you, Graham and all the best to you too :)
http://grahammasterton.blox.pl/html
poniedziałek, 22 grudnia 2014
"Świąteczna wiadomość od Grahama
Jak zawsze o tej porze roku Graham Masterton przesyła kilka słów od siebie dla polskich przyjaciół i czytelników. Nie inaczej jest i tym razem, dlatego też od razu oddajemy mu głos:
Wszystkim moim przyjaciołom w Polsce chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia świąteczne. W 2014 roku odwiedziłem Polskę trzy razy, odbywając niezapomniane podróże nie tylko do Warszawy, ale także do Białegostoku, Olsztyna, Szczytna, Wrocławia i Strzelina. Byłem witany wspaniale i przyjaźnie i z każdym kolejnym razem jest mi trudniej stąd wyjeżdżać!
Miałem w planach kolejną wizytę w październiku, aby wziąć udział w Krakowskich Targach Książki oraz Festiwalu Conrada. Chciałem też posiedzieć w parku, na ławce z moim imieniem. Niestety, mój przyjaciel i wydawca Andrzej Kuryłowicz z Wydawnictwa Albatros zmarł nagle w marcu, co uniemożliwiło mój przyjazd. Wrócę jednak do Polski na wiosnę i lato przyszłego roku, mając nadzieję że poznam jeszcze więcej z Was, a także odnowię istniejące już przyjaźnie.
Tego roku specjalne podziękowania składam Katarzynie Georgiou, za całą jej pomoc, a także Piotrowi Pocztarkowi i Robertowi Cichowlasowi za ich niezachwiane wsparcie. A także barmanowi, Adamowi Tequila. Dziękuję też wszystkim tym, którzy kupili moje książki i dołączyli do moich przyjaciół na Facebooku. Szczęśliwego Nowego Roku!"
http://grahammasterton.blox.pl/html
poniedziałek, 22 grudnia 2014
"Świąteczna wiadomość od Grahama
Jak zawsze o tej porze roku Graham Masterton przesyła kilka słów od siebie dla polskich przyjaciół i czytelników. Nie inaczej jest i tym razem, dlatego też od razu oddajemy mu głos:
Wszystkim moim przyjaciołom w Polsce chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia świąteczne. W 2014 roku odwiedziłem Polskę trzy razy, odbywając niezapomniane podróże nie tylko do Warszawy, ale także do Białegostoku, Olsztyna, Szczytna, Wrocławia i Strzelina. Byłem witany wspaniale i przyjaźnie i z każdym kolejnym razem jest mi trudniej stąd wyjeżdżać!
Miałem w planach kolejną wizytę w październiku, aby wziąć udział w Krakowskich Targach Książki oraz Festiwalu Conrada. Chciałem też posiedzieć w parku, na ławce z moim imieniem. Niestety, mój przyjaciel i wydawca Andrzej Kuryłowicz z Wydawnictwa Albatros zmarł nagle w marcu, co uniemożliwiło mój przyjazd. Wrócę jednak do Polski na wiosnę i lato przyszłego roku, mając nadzieję że poznam jeszcze więcej z Was, a także odnowię istniejące już przyjaźnie.
Tego roku specjalne podziękowania składam Katarzynie Georgiou, za całą jej pomoc, a także Piotrowi Pocztarkowi i Robertowi Cichowlasowi za ich niezachwiane wsparcie. A także barmanowi, Adamowi Tequila. Dziękuję też wszystkim tym, którzy kupili moje książki i dołączyli do moich przyjaciół na Facebooku. Szczęśliwego Nowego Roku!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)
.jpg)

+(300x209).jpg)



.jpg)