Świat dziwny, świat senny w marzenia zaklęty...

BLOG AUTORSKI KATARZYNY GEORGIOU
Zapraszam w świat kobiecej tajemnicy, gdzie serce rozpoczyna swój spacer wokół zewnętrza ciała... gdzie Wiatr mówi do Księżyca: "Zdmuchnę Cię!"
Welcome to my Imagination's World :)

środa, 30 listopada 2011

Grudzień idzie... by dopełnić Koło Roku.

Zima nadciąga!

Wiatr wiejący z północy,
z krainy wiecznych śniegów,
kąsa opuszki palców,
czerwieni czubki nosów
i ogałaca drzewa…

Drogi ubłocone,
pokryte zmarzliną,
spowite są w krakanie gawronów
tworzących zapis melodii
na pięciolinii przydrożnych trakcji…
Wędrowcy w myślach swoich
przywołują obraz domu
i ognia ogrzewającego
zmarznięte dusze.
I my także…


Tego popołudnia, i jakby się dobrze zastanowić, to i ostatniej nocy wietrznej, zauważyłam starego człowieka, który rozrzucał zeschnięte i pomarszczone liście swoimi butami, gdy noga za nogą posuwał się przygarbiony w nikłym świetle lamp. W ogarniającym zmierzchu, gdy słonko już zaszło, a rogalik księżyca nieśmiało pojawił się na niebie, przeszedł on przez zalesiony park, zakrzewiony skwer, a za nim rozchodził się przejmujący na wskroś chłód. Złote jeszcze liście zbrązowiały w jednej chwili, a uszczypliwy wiatr przegonił jękliwie przez trzęsącą się trawę, wzdychające gałęzie i zakręcił siwą brodą Starca, sprężystego w chodzie, a tak leciwie wyglądającego…

Kiedy tak jego cień się wydłużał, szczuplejąc w chłodnym powietrzu, maleńki Gil zagwizdał ostatnią odważną piosenkę, by obwieścić nadejście Pory Zimnej.
Jedenasty Miesiąc uchodzi cichcem i w mgielnych oparach, przygotowując oszroniony kobierzec na powitanie Grudnia… Już słychać kroki przygarbionego Starca i stukot jego laski… Gdy wynurzy się on jutro zza zakrętu przy twoim domu, powitaj go z uśmiechem, tak jak i ja to zrobię, gdy będzie przechodził koło mego.
Zasiądzie on bowiem przy ogniu na dwunastym kamieniu, by dopełnić Koło Roku.


© Katarzyna Georgiou

poniedziałek, 28 listopada 2011

Relacja z wrocławskiego spotkania jesienno-misiowego



Dzieci spisały się wybornie w Bibliotece Publicznej nr 44 we Wrocławiu i po spotkaniu autorskim z książką "Dziecięcy Świat", wykonały przecudne prace plastyczne typu collage i rzeźba z naturalnych elementów w tematyce jesiennej i misiowej, jako że dnia poprzedniego obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Misia :)
Inspiracja dostarczona przez artystyczny wyraz dziecięcej twórczości zaowocowała wierszem:

"Misie w Operze".


Pani Misiowa wesołą ma minkę,
usta jej zdobne są w czerwoną szminkę.
Rzęsy długachne, maskarą czernione,
sukienka w kratę – modelka wyśniona!

Gdzie się wybiera ta modna strojnisia?
Może na piknik albo Święto Misia?
A może to bal dziś w mieście szykują,
na którym misie razem potańcują?

Pani Misiowa melodyjki nuci,
jej oczek okrągłych nic nie zasmuci.
Bucik żołędny obcasem wysokim
rytm wystukuje raz przodem, raz bokiem.

Stuk puk w okienko, ktoś pod domem stoi –
Pan Miś z bukietem śmieszne miny stroi.
Szarmancko się kłania, z uśmiechem szczerym
i Panią Misiową ciągnie do OPERY!


W operze bowiem jest dziś przedstawienie:
„Gumiś Maskotka i Jego Marzenie”.

© Katarzyna Georgiou

poniedziałek, 26 września 2011

Wieczór na plaży - wiersz inspirowany pracą dziecięcą z Zielonej Szkoły :)

„Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają” - Antoine de Saint-Exupéry

Wieczór na plaży
Wiersz inspirowany rysunkiem Skrzata z Zielonej Szkoły



Słonko zachodzi wieczorna porą -
Neptun swój trójząb odkłada w kąt.
Syrenie śpiewy do snu go kołyszą,
wiatr cichnie, a morze obmywa ląd.

Niebo się złoci i czerwienieje,
krzyk mew ustaje, rybitwy milkną,
nocka schowana za falochronem
w kąpieli tańczy z poświaty chwilką.

Małe muszelki z rybim zapachem
smak słonej bryzy w sobie skrywają;
skrzętnie zbierane dziecięcą dłonią
wspomnienie morza w mig przywołają.

© Katarzyna Georgiou

piątek, 9 września 2011

Spotkanie z trzecioklasistami we wrocławskiej NBP nr 4 :) i wiersz do wyczarowanej pracy plastycznej

Domek Małpoludów na krzywej łapce…



Hej, popatrzcie ludzie mili
co ci chłopcy wymodzili !
Dom na krzywej łapce stoi
zachęcając do swawoli.

Kto tam będzie w nim wariował
skakał, krzyczał i harcował?
Pewnie małpoludy sprytne
lub cudaki wręcz ambitne!

Dom jest świetny, superowy,
bezschodowy, bezlinowy…
krzywa łapka śmiechem wabi,
zapraszając do zabawy.

Trzeba będzie potrenować
małpie skoki , wygibasy,
co na miarę będą sportu
z pierwszej linii ekstraklasy!

© Katarzyna Georgiou


niedziela, 4 września 2011

DOM - magiczne miejsce na Ziemi

DOM to takie magiczne miejsce na Ziemi…
Dobroć
Ostoja
Miłość


To takie miejsce do którego zawsze się wraca, choćby we wspomnieniach, lub dąży do stworzenia dla siebie i swoich bliskich, by po wielu życiowych wędrówkach, móc zakotwiczyć w porcie wytchnienia i spokoju.
„Mój dom tam gdzie serce moje”
A serce tam, gdzie dzieciństwa czar, gdzie zapach chleba i placka z kruszonką…
… gdzie smak pierwszej na wpół dojrzałej truskawki z babcinego ogródka,
i wspomnienie odrapanych kolan po wspinaczce na czubek starej czereśni.
… gdzie dotyk dłoni gładzącej dziecięcą główkę i chropawy głos kołyszący do snu:
„Jadą, jadą dzieci drogą, siostrzyczka i brat,
i nadziwić się nie mogą jaki piękny świat.
Tutaj wierzba rosochata, strzechą kryty dach,
bociek gniazdo w kole uwił, a w konopiach strach.”


Ten babciny ogród bardzo zapadł mi w pamięć, w szczególności zaś rabarbar rosnący w kępach wzdłuż płotu, z rozłożystymi liśćmi jak parasole na potężnych łodygach, które to obrane i maczane w cukrze, były największym przysmakiem.

Te rabarbarowe baldachimy służyły za kryjówkę ogrodowym skrzatom, co pospołu ze ślimakami były najczęściej spotykanymi mieszkańcami ogrodu. Słodko kwaśny smak zielonych łodyg z czerwonymi żyłkami nawet teraz powoduje wzmożoną pracę ślinianek, a obraz trzpiotki w krótkich spodenkach, z oblepioną słodem i umorusaną smugami ziemi buzią, przywołuje echem najpiękniejsze wspomnienia dzieciństwa.
Nie ma już tego ogrodu, starych drzew i grządek warzywnych, a babcine dobre oczy tylko z fotografii w rodzinnym albumie spoglądają na wnuki. Stary dom już tak unowocześniony, że poznać trudno, a ulica przy której stoi, na peryferiach miasta, nie do poznania… chyba tylko stary winogron rozrosły na jednej ze ścian domu pamięta tamten czas.


Lecz ten ogród i obraz starego domu w sercu noszę – stary stół z szufladą pod kuchennym oknem, na którym makaron się kroiło i suszyło, kaflową kuchnię z fajerkami, na których cieniutkie plasterki surowych, posolonych ziemniaków piekły się, nabierając smaku wręcz niebiańskiego. Nie wiem dlaczego, ale kamionkowa makutra z drewnianą pałką do dziś jest dla mnie symbolem kuchennym – może dlatego, że w niej kręciłam niedzielny sernik i ucierałam owoce czerwonej porzeczki z cukrem pudrem na galaretkę, którą w zimowe dni smarowało się pajdy chleba… Pachniało wówczas letnim słońcem i ogarniała błogość babcinej opieki. Szafki zaś kryły niesamowite skarby, z których najwspanialszym dla mnie była dwuczęściowa szklana kura – skrytka na landryny o malinowym smaku… na zydelek trzeba było się wspiąć, by tę kurę zdjąć ze środkowej półki kredensu.


DOM… magiczne słowo – klucz.
Klucz do serc, wspomnień i łączenia pokoleń.
Miejsce człowieka na Ziemi.
DOM.

© Katarzyna Georgiou

sobota, 6 sierpnia 2011

"Pirackie Krążowniki" i "Z fontanny marzeń i studni życzeń" - z lipcowych spotkań w bibliotece wrocławskiej...


Z fontanny marzeń i studni życzeń…
Fontanna marzeń po lewej, a studnia życzeń po prawej :)

Obie rzeźby wykonane z drewna i malowane pastelami olejnymi przez dzieci uczestniczące w warsztacie plastycznym, w czasie spotkania autorskiego w bibliotece wrocławskiej, gdzie prezentowałam wiersze z tomiku „Dziecięcy Świat”. Obie prace były inspiracja do powstania tego wiersza.

Tak to już bywa w świecie dziecięcym,
że koncert życzeń rodziców męczy.
Jednakże rodzic rzadko odmówi
marzeń z bezdennej bajkowej studni.

Popatrzcie sami na ten obrazek
fontanny marzeń z parku bliskiego –
przy klombach kwiatów, w zielonej trawie
jest w niej magiczność dnia wspaniałego.

Niejeden maluch grosik zarzuci
przez ramię lewe – plum w wodę mętną,
życząc po cichu by promyk słońca
w cukrową watę zmienił się lepką.

Grosik wiruje i jak spod ziemi
łakoci stragan wyrasta zaraz.
Popcorn, lizaki, lukrecja, krówki -
co dusza pragnie – jest wszystko naraz.

Rodzic się tylko za portfel łapie,
w oczy pociechy swej szybko zerka…
No, nie ma rady na studnię życzeń -
banknotem płaci za ciu- cukierka.

Mam jedną radę na tę paradę
dziecięcych marzeń i życzeń wszelkich:
zmień się w magika, co w swych kieszeniach
jak nie ma drobnych - nosi cukierki.
© Katrzyna Georgiou



Pirackie Krążowniki



Pirackie okręty żeglują po morzu,
na masztach trójkątnych flagi powiewają.
Połowa załogi szanty śpiewne nuci,
gdy inni kamraci na kojach ziewają.

Aż nagle huknęło i świstem zawyło,
okręty na burtę mocno przechyliło.
Burza rozszalała, fale jak olbrzymy
brać piracką migiem na nogi stawiły!

Ciężko się chłopaki z żywiołem zmagali,
lecz dwóch statków swoich falom nie poddali.
Zwrotne one były, mocne, wytrzymałe
niejeden szkwał przeszły ku pirackiej chwale!

Tak te Wilki Morskie w swą flotę wierzyły,
aż w kosmos popłynąć sobie umyśliły.
A jak? Ano tak…
- nową technologię w zamysł wdrażając,
w super krążowniki swe łajby zmieniając!

© Katarzyna Georgiou
Sierpień, 2011

Serce na deskorolce... z czerwcowego spotkania autorskiego z dziećmi w bibliotece



Serce na deskorolce


Piękne i kolorowe,
jak motyl barwny, wesoły
serce na deskorolce
mknie przez świat bajdurkowy.

Prawą nogą odpycha
troski, smutki codzienne,
wiatr zaś w żagiel mu dmucha
śmiechem w radość zamiennie.

Świat dziecka jest jak bajka
i cytrynowe dropsy…
Wszystko się zdarzyć może -
nawet miętowe klopsy!

Niech więc wielce nie dziwi
na deskorolce serce –
rozum za sobą ciągnie
i to na jednej szelce!

© Katarzyna Georgiou